Myśli, artykuły, wynalazki, cywilizacja

Film, muzyka, rozrywka

Ta majówka miała być zupełnie inna…cz.3

Andrzej wtrącił się i powiedział, że on również próbował to Kasi wyperswadować, ale naprawdę się kochają, więc jeśli ona nie ma nic przeciwko, to on chętnie spędzi czas swojej zagranicznej delegacji w jej towarzystwie. Gdyby ten mężczyzna mógł czytać w moich myślach, to w tej chwili zabiłyby go pioruny, jakie wybuchały właśnie w mojej głowie. Absolutnie nie zgadzałam się na to, co wymyśliła moja córka! Jak w ogóle mogła pomyśleć o wyjeździe z kraju i to z praktycznie obcym mężczyzną? Ona chyba naprawdę zwariowała.

– Jak Pan ma na nazwisko? Ile ma Pan lat? – Wyrwały mi się nagle bardzo logiczne pytania.

– Andrzej Zawada. Czterdzieści jeden. – odpowiedział i lekko zmarszczył czoło. – Spokojnie, nie zamierzam skrzywdzić Pani córki – dodał dziwnym, ale ciepłym tonem głosu. – Sam odradzałem jej ten wyjazd.

– Mamo! – Kasia odezwała się do mnie z miną zbitego psiaka. – Nie rób proszę scen, ja jestem dorosła i naprawdę wiem, co robię.

– Kochanie, ale tak nie można, z dnia na dzień? Tak szybko? – pytałam.

– To się nazywa miłość – rzuciła i objęła ramionami Andrzeja. – Nasz wyjazd to nie jest kwestia do dyskusji, ale chciałam, żebyś wiedziała, że jestem szczęśliwa.

– Jesteśmy szczęśliwi. – Poprawił.

Przyjrzałam się jeszcze raz temu człowiekowi i czułam po kościach, że coś jest z nim nie tak. Naprawdę, nie byłam wtedy rozhisteryzowaną matką, której dziecko nagle stawia cały swój świat na głowie. Ja wiedziałam, że w tej ich historii coś nie gra. Mężczyzna powoli podniósł filiżankę z kawą i pił ją jakby z namysłem. Przeprosiłam ich wtedy i powiedziałam, że muszę na moment do łazienki. Kasia kiwnęła głową i usiadła na kolanach Andrzeja, a ja na trzęsących się z nerwów nogach przeszłam przez wąski przedpokój w stronę łazienki. Skręciłam za róg i wtedy zauważyłam, że na szafce przy drzwiach wejściowych leży saszetka Andrzeja. Byłam tak zdenerwowana, że nie myśląc wiele, złapałam ją i zabrałam do łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i szybko otworzyłam, szukając portfela.

Czułam się okropnie, ale musiałam mieć dokumenty tego człowieka. Źle patrzyło mu z oczu, a ja nie mogłam pozwolić, żeby moja córka wyjechała gdzieś z kimś, kto budzi moje wątpliwości. Wygrzebałam z saszetki portfel, znalazłam jego dowód i prawo jazdy, a potem szybko cyknęłam zdjęcie tych dokumentów smartfonem. Usiadłam na toalecie i z trudem napisałam koleżance pracującej na policji, że potrzebuję pilnego sprawdzenia tego człowieka, a później przesłałam jej zdjęcia. Wiem, można pomyśleć, że zachowałam się jak psychopatka, ale wtedy nie myślałam o tym, co robię, a o tym, co może się stać, jeśli nie będę o tym mężczyźnie nic wiedzieć. Musiałam o nim coś więcej wiedzieć! Schowałam dokumenty z powrotem do portfela, a później do saszetki, spuściłam wodę w toalecie i wyszłam na zewnątrz, odkładając całość jego rzeczy na swoje miejsce. Dopiero wtedy poczułam, że na twarzy mam wypieki, a wstyd z powodu tego, jak się zachowałam, zalewa mi czoło. Powoli wróciłam do kuchni.

– O Boże… – jęknęła Kasia. – Mamo, co się stało? Jesteś cała czerwona.

– Wybaczcie, tak się zdenerwowałam tym wyjazdem, że skoczyło mi ciśnienie. – powiedziałam. – Zaraz wezmę jakąś tabletkę.

Cdn…